Naszym przyrodnikom przypomnieć możemy mądre i wolne od przesądów słowa Karola Ernesta von Bars, które w gwarze słów darwinistów mieszczańskich brzmią tak pojednawczo kojąco: „W każdym razie i ja jestem tego zdania, że gdy chodzi o rozstrzygnięcie kwestii przyrodniczych, nie należy społecznego stanowiska człowieka, tak jak ono się w ciągu tysięcy lat ukształtowało, zestawiać ze stosunkami zwierzęcemu. „Ponieważ człowiek jest zdolnym do doskonalenia się, i najwidoczniej ze stanu dzikiego wzniósł się do wyższego, spokojnie ufam w jego dalszy rozwój, który nie tyle polegać będzie na zmianach fizycznych, ile na społecznych i umysłowych“.

Jeżeli stopień kulturalnego rozwoju człowieka oceniać będziemy według miary jego technicznego i umysłowego panowania nad siłami przyrody, to socjalizm stanowić będzie zasadniczy postęp w dziejach ludzkich form społecznych. Jeżeli zaś siła i władza człowieka polega na tom, że środkami i urządzeniami życiowymi, które sam stworzył, coraz więcej wyzwala się z pod ślepych praw losu i przypadku, to socjalizm znaczyć będzie tyleż, co wyzwolenie ludzkiego umysłu z pod fantastycznej władzy religijnych mitów i ześrodkowanie jego sił duchowych i fizycznych w pracach i uciechach ziemskiego życia. Konieczne wyobrażenie estetycznej jedności istnienia jest ostatnią formalną ideą wszelkiego religijnego odbicia naszej osobistości -w kosmicznym świecie. Ta ziemska filozofia nauczy człowieka, by uważał się za jedno z „matką przyrodą”, i porzucił wszelkie pozagrobowe marzenia i pragnienia, W tym kierunku socjalizm jest rzeczywistym zwrotem ku przyrodzie.