W wyższej fazie społeczeństwa komunistycznego, gdy zniknie niewolnicze poniżenie jednostek przez podział pracy oraz przeciwieństwo między pracą umysłową a fizyczną, gdy praca przestanie być wyłącznie środkiem utrzymania życia, a stanie się sama jedną z pierwszych potrzeb życiowych, gdy wskutek wszechstronnego rozwoju jednostek wzmogą się ich siły wytwórcze, a wszystkie źródła wspólnego bogactwa popłyną wezbranym potokiem, wtedy dopiero zupełnie będzie można porzucić ciasny widnokrąg mieszczańskich pojęć prawnych, a społeczeństwo na swym sztandarze nakreśli zasadę: „Każdy wedle swych zdolności, każdemu wedle jego potrzeb”.

Marks zatem najzupełniej uznaje przyrodzoną nierówność jednostek. Jednakże zniesienie panowania klas i uspołecznienie środków wytwórczości nie znaczy tyleż, co zniesienie wszelkich różnic społecznych. Kolektywizm taki jest właściwie zasadą socjalizmu w ściślejszym znaczeniu i podstawą społeczno-demokratycznego erfurckiego programu. Poza kolektywizmem upatruje Marks wyższą fazę rozwoju ekonomicznego i umysłowego tam, gdzie rzeczywisty panuje komunizm i spełnia się zasada: „Każdy wedle swych zdolności, każdemu wedle jego potrzeb!“. Nie opiera się to jednak na założeniu, by wszystkie wrodzone różnice uzdolnień i energii były zniesione, nie dąży też do bezwarunkowo równego podziału bogactw i dochodów. Taki komunizm jest indywidualizmem urzeczywistnionym. Wyraża on największą moralną prawdę ludzkości, a kto śledził dzieje moralnego rozwoju rodu ludzkiego, wie, że wszystkie siły umysłowe i ekonomiczne rozwijały się pracując nad spełnieniem tego zadania. W tym względzie wiemy, iż pozostajemy w jednomyślnej zgodzie z najszlachetniejszymi przedstawicielami rodu ludzkiego, z tymi, co stawali w obronie prawdy i sprawiedliwości.